Update po 4 dniach, ale ten…

Update po 4 dniach, ale ten czas leci…
Skończyłem 2 dni temu malowanie domu, progów, komina i jakiejś śmiesznej altanki i domku dla dziecka w ogrodzie, malowanie na takim skwarze to gehenna, zresztą jak każda inna czynność życiowa na słońcu. Wczoraj zostało zlecone mi wypielenie chwastów wokół domku letniskowego. Fajnie był położony, wyglądał na najwyżej usytuowany domek w tej okolicy z fajnym widokiem na wodę. Dzisiaj szlifowanie poręczy ze starej farby i pokrycie ich dwoma warstwami Hammerite. Srebrna farba przypominała kolorem łuskę uklejki, bardzo ładny kolor farby. Jutro i pojutrze farma, po pierwszym dniu powinno teraz pójść nieco szybciej, już trochę się obyłem z zaprawą i narzędziami, najgorzej będzie z wysokością.
Wszędzie zakwitł czarny bez, więc wykorzystałem sytuację po pracy i nazrywałem z różowym 2 wiadra kwiatów na nalewkę, polecam spróbować, naprawdę warto.
Wczoraj złożyłem wypowiedzenie u majstra. Nie chce mi się już wyrywać chwastów na parkingach z kamyczkami, albo pomiędzy kostką brukową. Widzę, że pojawiło się sporo ofert pracy na malowanie/tynkowanie za lepszą stawkę i na miejscu, więc spróbuję ułatwić sobie życie, dojeżdżanie codziennie po 50 km w jedną stronę mi nie leży. Najpierw skończę farmę, później zacznę się rozglądać za pracą.
#ogrodnictwo #budownictwo #lucekwpracy